Jarosław Narymunt Rożyński

Zgwałcona demokracja

28 maja 2014r

Wybory do Parlamentu Europejskiego wyraźnie pokazały, że pojęcie demokracji ma dzisiaj zupełnie inne znaczenie niż miało w czasach złotej wolności. Nie tylko ze wszystkich stron dochodzą do nas informacje o fałszowaniu wyborów, ale również dowiedzieliśmy się, że jednym z niemieckich członków Parlamentu Europejskiego będzie człowiek jawnie deklarujący swoje poglądy jako nazistowskie.

Nie ma wątpliwości, że dużym zaskoczeniem dla nas wszystkich był wynik Kongresu Nowej Prawicy, Europy+, ale również SLD lub Solidarnej Polski i pozostałych partii prawicowych. Za coraz większym zaskoczeniem zaczęły pojawiać się kolejne pytania, oraz kolejne wątpliwości, by w końcu w ślad za nimi zaczęły pojawiać się dowody.

Jednym z pierwszych źródeł informacji o fałszowaniu wyników był kolejny odcinek PodziemnaTV, gdzie przedstawiono zdjęcia kart do głosowania z zaznaczonymi prawidłowo kandydatami, przez postawienie X w kratce obok nazwiska kandydata. Na protokole z wynikami wyborów nie było jednak ani jednego głosu na tego kandydata. Jak to możliwe?

W mediach przez moment pojawiały się również informacje o tym, że ludzie po przyjściu do komisji dowiadywali się, że już ktoś za nich, w ich imieniu oddał głos. Stwierdzono fakt, ale nic z tym faktem nie zrobiono. Nie wiadomo na jaką skalę było to zjawisko.

Jak to możliwe, że przeliczenie 9% głosów trwa dłużej niż 91% głosów ?

Na początku uzyskaliśmy informację, że wybory wygrała Platforma Obywatelska. Później po przeliczeniu - że jednak Prawo i Sprawiedliwość, po to by kilka godzin później ponownie dowiedzieć się, że jednak wygrała Platforma Obywatelska.

Czy naprawdę wierzymy, że oddano około 250 tysięcy nieważnych głosów ? Czy naprawdę chce nam się wmówić, że około 250 tysięcy ludzi nie potrafi wykonać tak prostej czynności jak postawienie krzyżyka we właściwym miejscu ?

Ja również sprawdziłem protokół z komisji, w której brałem udział w wyborach. Oddałem głos na kandydata, który zajmował dopiero 7 miejsce na liście. Wczoraj przecierałem oczy ze zdumienia, widząc, że liczba głosów oddana na tego kandydata na protokole jest równa zero. Co ciekawe łączna suma nieważnych głosów była równa 12. Gdyby dodano tę liczbę głosów do właściwych komitetów - okazałoby się, że najprawdopodobniej kandydat bardzo popularnej partii nie dostałby się do Parlamentu Europejskiego. Mój głos został wymazany, skasowany.

Kim jestem w swoim kraju, w Polsce, skoro nie mam prawa głosu ?

Dzisiaj pojawił się w mediach zapis z kamery dokumentujący opuszczenie komisji wyborczej przed spisaniem protokołu. Po wytłumaczeniu całego szeregu zależności i rozbieżności postępowania z prawem - głos zajęła Państwowa Komisja Wyborcza. Stwierdzono jednoznacznie, że prawo zostało naruszone, ale tak samo jednoznacznie stwierdzono również, że nie zmieniło to wyników wyborów. Trudno to wytłumaczyć logicznie, bo to po prostu logiczne nie jest.

Nie trudno było również nie zauważyć, że po klęsce Europy+ wiele osób będzie próbowało przejść do struktur SLD. Taki wynik wyborów sprzyja tworzącej się na horyzoncie koalicji PO-SLD lub PIS-SLD. Czy naprawdę ktoś uwierzy w to, że w kraju gdzie istnieje Partia Kobiet, wiele organizacji feministycznych oraz innych organizacji lewicowych - nie udało się wyłonić nawet jednego kandydata lub kandydatki ?

Temat nieprawidłowości przy wyborach media starają się za wszelką cenę zakryć tworzonymi kontrowersjami związanymi z pogrzebem generała. Gdy to się nie udało - znalazł się temat porwanego, lecz już uwolnionego ksiedza na wschodzie Ukrainy. W końcu, gdy również to nie odwróciło uwagi opinii publicznej - zaczęto puszczać materiał z wybuchającymi rakietami rzekomo na granicy Górskiego Karabachu. Pomiędzy dziennikarzami mainstreamu, a ich ojcami chrzestnymi z partii rządzących istnieje głęboka nić zrozumienia. Oba obozy jadą na tym samym wózku.

Od lat postuluje się pomysł zainstalowania kamer w lokalach wyborczych. Takie rozwiązanie jest stosowane na całym świecie, nawet u naszych wschodnich sąsiadów, do których mamy wiele zastrzeżeń jeżeli chodzi o stosowanie norm demokratycznych. W Polsce konsekwentnie unika się tego rozwiazania, bez podania jasnej przyczyny.

Najbardziej przerażająca w tym wszystkim jest obojętność Polaków wobec ich własnego losu. Przestaliśmy interesować się własnym losem, kontrolować polityków, dbać o przyszłość swoich dzieci. Dla ponad 78% Polaków - wybory nie mają żadnego znacznia. Z góry założyli oni, że decyzje podejmie za nich ktoś inny, że ich głos tak naprawdę nie liczy się. Partie polityczne dążyły do tego przez lata - aby świnia prowadzona do rzeźni nie zastanawiała się nad swoim losem, lecz radośnie podążała w tym samym kierunku co inne świnie, z pełną świadomością, że jest tylko materiałem potrzebnym do życia pasożytom egzystencjującym jej kosztem.

Wyborca ma tylko płacić podatki, nawet najbardziej absurdalne, po to by politycy mogli wymieniać się nowszymi zegarkami, budować sobie dworki w Chobielinie, albo publikować w mediach modne kreacje ubrań, w które przebierają się ich dzieci. Od 25 lat żyjemy w rzeczywistości zupełnie innej niż pragnęliśmy, zupełnie nie przystającej do najważniejszego prawa, o które walczyliśmy : prawa do wolności.

Już nawet pokolenie młodych Polek i Polaków nie ma złudzeń i nie boi się powiedzieć najważniejszym politykom w twarz : jesteś zdrajcą! Co za ironia, że słowa te padają w kierunku człowieka, którego przodek nosił Niemiecki mundur i strzelał do Polaków broniących swojej ojczyzny. Jak można wroga nazwać zdrajcą, kiedy on w sercu i umyśle - nigdy nie był naszym obywatelem? Jak można zdrajcą nazwać kogoś, w kogo żyłach płynie Niemiecka krew, kto święta religijne obchodzi po Niemiecku, kolędy śpiewa po Niemiecku, kto myśli, czuje i modli się po Niemiecku, a szczytem jego ambicji życiowych jest intratna posada w niemieckiej instytucji ?

Jak można mieć złudzenia, co do intencji innego polityka, który w Niemczech mówi - "chcieliście rządzić Europą - to rządźcie" ? Jak można mieć zaufanie do kogoś, kto na pierwszym miejscu stawia interesy "odzyskania przedwojennego majątku" dla obywateli innego Państwa ? Jak można los ojczyzny powierzyć komuś, kto z własnymi dziećmi i z własną żoną nie rozmawia po polsku, a jednocześnie ma cichą nadzieję, by znów stanąć w szranki z czołowym polskim myśliwym ?

Co ma myśleć młody Polak lub Polka, którego dziadek i babcia, walczyli i umierali w walkach o wolną Polskę z niemieckim najeźdźcą i rosyjskim okupantem, gdy po wielu latach - politycy sami dobrowolnie składają odzyskaną wolność w ręcę innego Państwa ? Gdy pokolenie wnuków bohaterów i wielkich patriotów - musi szukać pracy za granicą, zostawiać swoich rodziców w Polsce, mieć nadzieję, że w innym kraju będzie ich stać na założenie rodziny, utrzymanie swoich dzieci, godziwe warunki życia.

Młodzi ludzie wyjeżdżają. Starzy umierają, a Ci bardziej zdesperowani - wybierają samobójstwo, jak kobieta która przez lata walczyła z urzędami, by w końcu utopić się w rozpaczy i bezradności. Serce pękło, rozum nie wytrzymał. Niech spoczywa w pokoju.

Polacy przestali utożsamiać się ze swoją Ojczyzną. Polska się wyludnia. Nasz Naród umiera.

Nie rozumiemy, że przed nami nie stoją wybrańcy narodu, lecz jego mordercy.

Czy nie ma już żadnej instytucji, której moglibyśmy zaufać ? Czy zostaliśmy obdarci z podstawowego prawa jakim jest prawo do wyboru, prawo głosu, prawo do wolności? Czy naprawdę nikt nie stoi na staży podstawowych praw obywateli ?

Ktoś mógłby zadać pytanie - czy Żołnierz Polski zapomniał jakiego orła nosi piersi ? Czy zapomniał jak wygląda jego Korona ? Czy zadał sobie pytanie dlaczego ta Korona na jego piersi, ten symbol któremu składał wierność i przysięgę tak bardzo różni się od tego co znajduje się w każdym Sejmie, urzędzie państwowym, sądzie, szkole? Czy wystarczy czasu by zrozumiał, że składał przysięgę nie politykom, lecz Ojczyźnie, ojcom narodu, własnym dzieciom, że będzie bronił jej wolności i godności sercem, duszą, bronią i życiem ? Czy wykaże się odwagą, gdy zrozumie, że nowy wróg nie celuje w niego z karabinu, lecz uśmiecha się i opowiadając słodkie frazesy, sieje w kraju większe spustoszenie niż dwie wojny światowe razem wzięte ?

Wybory do Parlamentu Europejskiego pokazały również coś innego. Zabroniono "klikania w lubię to" oraz "udostępnij". Władza już wie, że jej największym wrogiem jest Internet, oraz że wrogiem są wolne, niezależne media społecznościowe, nad którymi nie jest w stanie sprawować kontroli. To z tej strony spodziewa się największej fali. Władza boi się nowych idei, nowych sposobów zorganizowania się społeczeństwa, wyrażenia swojego prawa głosu i prawa do wolności.

Ostatecznie - każdy reżim, każdy stary układ polityczny, każdy stary świat - wcześniej czy później - w końcu upada od rewolucji technologicznej.

- Jarosław Narymunt Rożyński,