Jarosław Narymunt Rożyński

Niemcy przeciwne Unii Energetycznej

24 maja 2014r

Pomimo szeroko zakrojonej kampanii promocyjnej w mediach, nie da się ukryć, że koncepcja utworzenia Unii Energetycznej upadła bardzo szybko z dużym hukiem. W Niemczech projekt został odrzucony m.in. przez komisarza Unii Europejskiej ds. energetyki Günthera Oettingera. Jakby tego było mało - niemieckie media jednogłośnie potępiły polską koncepcje jako całkowicie pozbawioną sensu.

Bardzo szybko pojawiły się również głosy prominentnych polityków, którzy głośno oznajmiali, iż gaz jest towarem, a nie bronią polityczną. W ustach niemieckich polityków brzmi to wyjątkowo sarkastycznie. Jest to również oczywisty ukłon Niemiec w kierunku Rosji. Jednocześnie Niemcy forsują budowę sieci gazociągów, aby przesyłać gaz pomiędzy krajami UE. Nie mówi się o tym wystarczająco dokładnie, iż cała operacja miałaby zaczynać się w Rosji, przechodzić przez Niemcy i dopiero wtedy trafiać do końcowych odbiorców. Innymi słowy Niemcy chcą poprzez partnerstwo z Rosją, bardzo ściśle kontrolować rynek gazowy w Unii Europejskiej, a zwłaszcza zyski płynące z tego transferu.

Niemcy chcą się bogacić i to jest zrozumiałe. Chcą jednak czerpać korzyści kosztem innych członków Unii Europejskiej i to również jest zrozumiałe, bo Niemcy zawsze dbali przede wszystkim o swój własny interes. Natomiast to, że politycy z Niemiec zaczęli głośno krytykować Ukrainę za jej relację z Rosją, oraz publicznie komentować jakie ceny za gaz powinna płacić Ukraina - jest już jawną presją na inne państwo.

Polityka energetyczna została już praktycznie w całości zdominowana przez Niemcy. Intencje tego kraju są jasne i były wcześniej analizowane i komentowane przy budowie z Rosją gazociągu Nordstream. Kolejne kroki były tylko uzupełnieniem strategii zaplanowanej na wiele lat. Propozycje polskiego premiera z ostatnich kilku tygodni pokazują tylko naiwność i brak takiej długofalowej, wieloletniej strategii po stronie Polskiej. Jak można być tak naiwnym, by wierzyć, że Niemcy zrezygnują ze swoich wieloletnich inwestycji na rzecz "wspólnych interesów", na których de facto Niemcy straciliby w czystej kalkulacji ekonomicznej?

Niestety nadal wielu polityków w Polsce nie rozumie najważniejszej zasady : interesy geopolityczne Niemiec i Rosji nie są zgodne z interesami Polskimi. Przez setki lat to właśnie z tych dwóch obszarów spotykały nas największe nieszczęścia. Kolejny wiek otwiera przed nami szansę na wyrwanie się z zamkniętego koła dzięki współpracy strategicznej z USA.

Czy jest możliwe, że ktoś z dyplomem magistra historii tego nie rozumie ? Nie, nie jest możliwe. Cała ta fasada to tylko żałosna próba ratowania swojego wizerunku po tym, jak przez lata działało się nie w interesie Polski, lecz Niemiec.

- Jarosław Narymunt Rożyński,