Jarosław Narymunt Rożyński

Parlamentarzyście bieda nie grozi

15 maja 2014r

W cieniu wyborów do Parlamentu Europejskiego - doszło do ciekawego wydarzenia w Polsce : Komisja Regulaminowa, Etyki i Spraw Senatorskich opracowała projekt ustawy zmieniającej prawa parlamentarzystów. Jego założenia to m.in. "większa ochrona przed utratą pracy" i przede wszystkim - mniej jawności w oświadczeniach majątkowych. Parlamentarzyści nie lubią ujawniać, że na ich konta wpłynęły pieniądze, gdy w tle stoją pytania dlaczego w głosowaniu na daną ustawę zachowali się w taki sposób, a nie inny (np. w przypadku ubojów rytualnych).

Naprawdę dużą trzeba się wykazać bezczelnością, by o służbie dla Ojczyzny mówić jak o pracy, za którą należy się specjalna osłona socjalna, w tym gwarancje zatrudnienia. Najbardziej odważni parlamentarzyści zaczynają nawet mówić o prawie do dziedziczenia pracy. Aktualne prawo "chroni" posady posłów i senatorów, jednak "tylko" tzw. zawodowych, którzy wzięli bezpłatny urlop w miejscu pracy. Kuriozalne są przepisy, które nakładają ograniczenia dla przedsiębiorców. Parlamentarzyści po zakończonej kadencji, gdy odejdą z parlamentu, muszą być z powrotem przyjęci do pracy przez pracodawcę, a w ciągu dwóch lat nie można ich ani zwolnić, ani obniżyć im pensji. Wyjątkiem jest sytuacja, gdy pracodawca uzyska na to zgodę prezydium Sejmu lub Senatu. Teraz te same zasady miałyby dotyczyć posłów i senatorów, którzy wykonywanie mandatu łączą z pracą zawodową.

W całym zamyśle tych zmian przepisów chodzi przede wszystkim o jedno - aby parlamentarzysta miał zagwarantowany swojego rodzaju "spadochron" zabezpieczający jego zarobki. Przynajmniej do czasu następnych wyborów.

Drugą niezwykle istotną zmianą ma być kwestia oświadczeń majątkowych. Posłowie i senatorowie mieliby już nie podawać informacji o wartości swoich domów czy gruntów. Tym samym nie musieliby się tłumaczyć, jak to się stało, że w ciągu swojej zaledwie kilkuletniej kadencji dorobili się darowizn w postaci dóbr majątkowych przewyższających często 50-letnią wypłatę za pracę zwykłych ludzi.

Jeżeli zastanawiasz się jeszcze czytelniku, czy politycy partyjni mają chociaż pierwiastek elementarnej ludzkiej, uczciwości - to przypomnij sobie, że prosta sprawa w sądzie pracy lub w sądzie gospodarczym trwa średnio 3 lata - i jest to termin bardzo optymistyczny. Pozew w trybie wyborczym rozpatrywany jest w 24 godziny.

Takie są obecnie priorytety dla partii politycznych w Polsce.

- Jarosław Narymunt Rożyński,