Jarosław Narymunt Rożyński

Nowe, stare czołgi w Polsce

13 maja 2014r

W najbliższych dniach do Polski dotrą czołgi Leopard 2A5. Media pro-rządowe rozpisują się o tym zakupie, jakbyśmy nagle weszli w posiadanie dużej ilości super pojazdów, zmieniających całkowicie nasze bezpieczeństwo w Europie.

W piątek 16 maja do 34 Brygady Kawalerii Pancernej im. Hetmana Wielkiego Koronnego Jana Zamoyskiego z Żagania, trafi pierwsza partia kilkunastu czołgów Leopard 2A5. Pochodzą one z nadwyżek niemieckiej Bundeswehry. Czołgi Leopard 2A5 i 2A4 to konstrukcje w dużej części z lat '80-tych i '90-tych, które Niemcy... wycofują z użycia. Podczas, gdy my kupujemy używane, już dość solidnie wykorzystane technologie - Niemcy modernizują swoje Leopardy 2A7 i nowsze konstrukcje. Jednocześnie potwierdzają starą zasadę - na przemyśle zbrojeniowym jeszcze nikt nie stracił. To, co produkujesz dzisiaj, możesz sprzedać również za kilka lub kilkanaście lat.

Zasadne jest również pytanie - dlaczego kupujemy czołgi od potencjalnego agresora, a nie wspieramy lokalnego przemysłu, który ma tu przecież ogromne możliwości. Leopard 2 to pierwszy czołg III generacji (PT-91 Twardy to generacja 2+). Opracowany został w latach 70. XX wieku i wprowadzony do służby w roku 1979. Jego różne wersje służą w armii niemieckiej oraz 15 innych krajach. Czołg ten w zamyśle miałby powstrzymać inwazje sił pancernych Rosji. Oczywiście Leopard to zupełnie inna konstrukcja niż PT-91, ale proszę zwrócić szczególną uwagę na warunki eksploatacji i modernizacji zakupionych pojazdów. W szczegółach okazuje się bowiem, że obie kwestie wyglądają dla nas wyjątkowo niekorzystnie. Cieszymy się jednak jako opinia publiczna, że w końcu coś w naszych Siłach Zbrojnych drgnęło do przodu. Przez moment poczuliśmy się nawet jak małe, regionalne mocarstwo nad Wisłą...

Tylko, że ten optymistyczny wybuch euforii burzy fakt, że Rosja posiada ponad 16 000 czołgów. Polska... niestety tylko około 1000 sztuk. Innymi słowy na jeden niemiecki czołg w Polsce przypada 16 rosyjskich, za którymi mogą ciągnąć się kolejne sztuki z Białorusi, Wschodniej Ukrainy, Krymu... Każdy czołg ma tylko jedną lufę i przy takich dysproporcjach naprawdę trudno mówić o toczeniu starcia w stosunku sił 1:1.

Nie mniej jednak interes jest bardzo medialny.

Zadowoleni są producenci z Niemiec (sprzedać towar 30-letni to nie lada sztuka), zadowoleni są serwisanci z Niemiec (będą je przecież remontować przez następne lata zachowując tym samym miejsca pracy) i zadowolony jest Polski rząd na czele z premierem, który chwali się publicznie, iż święta kościelne i rodzinne... obchodzi w języku niemieckim.

- Jarosław Narymunt Rożyński,