Jarosław Narymunt Rożyński

Niemieckie media krytykują działania USA

9 maja 2014r

Od dłuższego czasu obserwujemy w polskich (?) portalach internetowych coraz więcej wiadomości zaczynających się od słów "Niemieckie media...". Nie dziwi to w sytuacji, gdy znaczna większość z nich należy do niemieckich wydawnictw lub koncernów prasowych. Nowością jest natomiast to, że coraz częściej i odważniej krytykują one politykę USA.

Niemcy bardzo poważnie podchodzą do możliwości propagandowych nowoczesnych mediów. Jest to po prostu kolejne narzędzie do realizowania polityki i propagandy. Istnieje tam również głęboka świadomośc tego, że interesy geopolityczne Polski są rozbieżne z interesami Niemiec. Tym bardziej dziwi mnie zatem, iż artykuły te po zinterpretowaniu są cytowane przez PAP. A może jednak nie powinno mnie to dziwić ?

Najbardziej gorącym tematem ostatnich dni byla informacja, iż 400 uzbrojonych najemników z prywatnej amerykańskiej firmy ochroniarskiej "Academi" walczy na Ukrainie po stronie ukraińskiej armii i policji - dokładnie taką informację podał niemiecki dziennik "Bild", powołując się na źródła w wywiadzie zagranicznym BND.

W tym naprawdę krótkim przekazie użyto wielu sztuczek językowych.

1. Skoro firma jest "ochroniarska", to naturalnym jest, że pracuja w niej pracownicy ochrony, a nie najemnicy. Użycie słowa najemnik jest tutaj celowe i ma doprowadzić do negatywnych skojarzeń u czytelnika. Pracownik ochrony - to pojęcie ciepłe i budzące pozytywne skojarzenia - celowo nie zostało tutaj użyte.

2. Uzbrojeni najemnicy jest oczywistym nadużyciem. Po pierwsze to nie najemnicy a pracownicy ochrony, a po drugie... trudno żeby byli nie uzbrojeni, skoro zajmują się ochroną osób lub mienia w kraju, w którym separatyści walczą z siłami rządowymi. Tutaj również użyto celowo zwrotów, aby zbudować w głowie czytelnika obraz negatywny.

3. Prywatna amerykańska firma ochroniarska. Czy ktoś z Państwa słyszał o państwowej firmie ochroniarskiej? Takie nie istnieją w żadnym kraju na świecie. Oczywiste jest również, że firmy świadczące tego typu usługi wynajmowane są przez rządy różnych państw na całym świecie (korzystała z nich również Polska w trakcie wizyt niektórych polityków w Iraku czy w Afganistanie). Zazwyczaj dysponują one lepszą bazą informacyjną w regionach (szczególnie zapalnych) oraz często dużą liczbą lokalnych współpracowników, bez których nie dałoby się zaplanować niektórych scenariuszy.

Tym samym oczywiste jest, że celem takich informacji jest przede wszystkim naderwanie zaufania polskiego czytelnika do sił sprzyjających operacjom odparcia agresji separatystów. Każde państwo w takich sytuacjach szukałoby dodatkowej pomocy u najbardziej doświadczonych doradców z zakresu bezpieczeństwa i walki z terroryzmem. Zwłaszcza, jeżeli może liczyć na pomoc ze strony państw praworządnych i demokratycznych.

Jednak Polacy są zbyt inteligentnym narodem, żeby nie wychwycić tutaj podstępu propagandy. Co niektórzy redaktorzy za naszą zachodnią granicą zapomnieli chyba, że w Polsce przez ponad 45 lat komunizmu - wyrobiliśmy sobie odporność na tego typu manipulacje bardziej niż jakiekolwiek inne państwo na świecie.

Zabrakło również informacji, że to państwowe, niemieckie służby, szkoliły terrorystów w Rosji, którzy dokonali aktu agresji i aneksji Krymu - części niepodległego państwa w Europie.


- Jarosław Narymunt Rożyński,