Jarosław Narymunt Rożyński

Wschodni niedźwiedź nie boi się NATO

26 kwietnia 2014r

Jednym z najczęściej popełnianych błędów przez analityków jest próba "znalezienia się" w ciele przeciwnika, po to aby przemyśleć "co ja zrobiłbym na jego miejscu". Kierując się tym sposobem - zakładamy, że nasz przeciwnik jest racjonalny i kieruje się pragmatycznymi przesłankami. Niestety to nie zawsze jest właściwe podejście. Czasem nasz przeciwnik myśli zupełnie innymi torami niż my i to, co nam wydaje się całkowicie pozbawione sensu - dla drugiej strony może być kwestią najbardziej istotną. To, co nam wydaje się śmieszne, albo dziwne - dla naszych sąsiadów może wydawać się jak najbardziej prawdziwe i osiągalne. Im szybciej zdamy sobie z tego sprawę, tym szybciej będziemy zdolni do obrony przed scenariuszami, których na dzień dzisiejszy wielu naszych rządzących nie traktuje wystarczająco poważnie.

Rosja skutecznie dziś rozgrywa Polakami skłócając ich w polityce wewnętrznej. Niestety partie polityczne tego nie dostrzegają i czują się niekomfortowo w sytuacji kiedy ich wyścig w wyborach zakłócony jest problemami bezpieczeństwa. Przypomina to sytuację dwóch chłopów kłócących się w ogródku, gdy na horyzoncie widać stado rozpędzonych słoni tratujących wszystko po drodze. Ewakuacja byłych i obecnych członków rządu przez próbę wejścia do parlamentu europejskiego za wszelką cenę - obniża wiarę wyborców w elementarną uczciwość partii i dbałość o dobro Polski.
W mediach społecznościowych codziennie otrzymujemy informację o regularnych walkach w państwie, z którym przecież graniczymy. Z nieznanego mi powodu tworzony jest wizerunek wydarzeń, które odbywają się gdzieś daleko i nie dotyczą nas bezpośrednio. Tymczasem jest dokładnie odwrotnie. Bardzo trudno będzie się ekipie rządzącej wytłumaczyć z lawinowo rosnących cen i kolejnych kłód rzucanych nam pod nogi przez naszego sąsiada. Jeszcze bardziej trudno będzie wytłumaczyć, że Rosja nie boi się NATO i nie zatrzyma się na Ukrainie. Nawet jeżeli wydaje nam się to nieprawdopodobne lub całkowicie pozbawione sensu. Rosja - kieruje się innym tokiem rozumowania. Już dzisiaj mówi się o tym, że rośnie napięcie w krajach bałtyckich, a będzie jeszcze gorzej.

Na trzy kwestie powinniśmy zwrócić szczególną uwagę w najbliższym czasie -

1. Białoruś, ponieważ najprawdopodobniej to Białoruś sterowana z Rosji będzie bezpośrednio ingerować w kraje bałtyckie. Odpowiedź Białorusi będzie narażać na odpowiedź ze strony Rosji. Tradycyjnie czasem zintensyfikowanych działań będą igrzyska olimpijskie, a konkretnie w trakcie Mistrzostw Świata w Hokeju już w maju tego roku. Wydarzenia jakie będą miały miejsce w krajach bałtyckich i Białorusi - odwrócą uwagę od Ukrainy. Uwaga mediów i opinii publicznej najprawdopodobniej znów skupi się na Estonii, podczas gdy o wiele bardziej zdecydowane ruchy będą miały miejsce na Ukrainie. Możliwy jest jednak scenariusz, w którym Białoruś kategorycznie odmówi udziału w agresji, co z kolei będzie dla Rosji pretekstem do inwazji na Białoruś.

2. Ukraina, która praktycznie została pozostawiona teraz sama sobie. Ta Ukraina, w której podsycane będzie poczucie zdrady przez Europę, po opanowaniu przez Rosję będzie dodatkowym punktem uderzeniowym w naszym kierunku. Radykalne siły prawicowe z logiem OUN i UPA skierują swój gniew przeciwko zachodowi, a przede wszystkim - Polsce. Tym samym całkowicie niezrozumiały jest kompletny brak polityki informacyjnej na wschodzie. Nic nie stoi również na przeszkodzie, aby dostarczyć Ukraińcom takich zapasów jak środki pierwszej pomocy itp. Musimy nie tylko pomóc naszym sąsiadom, ale też pamiętać o tym jaki budujemy sobie tam wizerunek na przyszłość. Jednocześnie powinniśmy kategorycznie wymagać przypominania trudnej historii oraz prawdy o zbrodni ludobójstwa na ludności polskiej na Kresach Wschodnich.

3. Ślepa wiara w NATO jest błędem. Proszę wyobrazić sobie sytuację, gdy Białoruś wchodzi do Polski i zajmuje wschodnią część aż do Wisły. Jednocześnie zgodnie z planem "Mechaniczna Pomarańcza" - Rosjanie detonują ładunek atomowy w stratosferze nad Warszawą i nad Trójmiastem - tak aby nikt nie zginął, ale żeby padła cała łączność, ludność się wyniosła i padł blady strach. Jak musiałaby wyglądać kampania polityczna i jakim poparciem musieliby dysponować politycy europejscy lub prezydent USA żeby wysłać żołnierzy w skażony region ? Jakiego rozmiaru musiałyby być to siły ? 200 tysięcy ? 300 tysięcy ? Gdy ludność sama zacznie się przenosić na zachód - Rosja swobodnie zacznie przejmować kolejne tereny Polski. W ostatnich wypowiedziach w mediach rosyjskich coraz częściej pojawia się agresja względem Polski i Litwy, oraz groźby że "Rosja pokaże swoje kły". Tym samym jedynym sojusznikiem, na którego możemy liczyć w tej chwili są Stany Zjednoczone i Chiny. Dopóki wojska USA znajdują się w Polsce - Rosja nie zaryzykuje operacji, w której mogliby ucierpieć amerykańscy żołnierze. Jednocześnie nie wolno nam zapominać, że to nie kto inny, ale właśnie Chiny powstrzymały Związek Radziecki przed ponowną inwazją na Polskę po zakończeniu II Wojny Światowej. Zatem należy zrobić wszystko, aby współpraca Polska - USA oraz Polska - Chiny, była stała i trwała. Należy wciągać amerykanów w ćwiczenia angażując w to również naszych sąsiadów z Grupy Wyszehradzkiej. Musimy sami inicjować te cwiczenia i budować okoliczności do pogłębiania się zakresu tej współpracy. Jednocześnie musimy budować most handlowy łączący Chiny z Europą.

Niemcy, Francja i Wielka Brytania jasno dały do zrozumienia, że nie będą brały udziału w żadnych poważnych operacjach NATO w Europie Środkowo-Wschodniej. Podkreśliły, że nie pozwolą zrzucać problemów obronnych na innych. Pogarszają się również relacji Polski i USA z Niemcami, które do końca nie określiły się swoimi działaniami, po której stronie tego starcia zamierzają się opowiedzieć. Bardzo wymowny jest Niemiecki protest wobec budowy stałych baz NATO w Polsce. Wnioski nasuwają się tutaj same.

Niezależnie od tego wszystkiego - musimy pamiętać, że nikt nie podejmie inicjatywy za nas. Aktualny układ sił politycznych w USA nie pozwala na użycie siły przeciw Rosji. Nikt nie rzuci rękawicy Rosji ryzykując konflikt światowy tylko dlatego, że Rosja zajęła inne Państwo. Tak samo jak nie rzucamy się z pomocą żebrakom na ulicach, tak samo nikt nie pójdzie się bić w imieniu kraju, który nie potrafi sam zadbać o swoje bezpieczeństwo od setek lat. Historia lubi się powtarzać, a historia Polski to nieustanne rozbiory i wojny, wciąż dokonywane głównie przez dwa sąsiednie państwa.

Nie popełniajmy tego samego błędu, który popełniliśmy w II RP. Dzisiaj w naszym egzystencjonalnym interesie leży, aby jak najwięcej naszych sąsiadów było skłonnych przeciwstawić się odbudowie Rosyjskiego Imperium.

Jeszcze jedna sprawa - świat to nie tylko Europa i USA. Polska powinna zabiegać o wsparcie również ze strony takich państw jak Chiny, Indie, Korea czy Japonia. Polska ma bardzo dobre relacje z Chińską Republiką Ludową, ale nie potrafi jeszcze wykorzystać ich w sposób dojrzały z korzyścią dla obu stron. Pozostałe kraje również mają bardzo pozytywny wizerunek Polski. Zwłaszcza te dwa ostatnie państwa doskonale rozumieją czym jest agresja Rosji. Znów wracam tutaj do II RP i wsparcia jakiego Piłsudski i Dmowski szukali w Japonii.

To, co powinniśmy zrobić w tej chwili to dokonać głębokich zmian systemowych w polityce wewnętrznej i zdać sobie sprawę z zagrożenia jakie przed nami stoi.

Pozdrawiam serdecznie i życzę dużo, dużo zdrowia.
Będzie nam wszystkim potrzebne na najbliższe lata.


- Jarosław Narymunt Rożyński,