Jarosław Narymunt Rożyński

10 Paradoksów Grzegorza Schetyny

4 stycznia 2015r

Grzegorz Schetyna jest bez wątpienia wyróżniającym się politykiem i diablo bystrym strategiem. Będę stronniczy, gdyż nie muszę udawać dziennikarza - lubię ludzi inteligentnych i autentycznych, a do takich zaliczam Schetynę. Jeszcze bardziej lubię, gdy taki człowiek musi zdjąć maskę i twardo pokazać, kto tutaj jest kim. Być może nie jest on tak widoczny i popularny jak swojego czasu gwiazda Donald Tusk, czy Andrzej Olechowski - nie mniej jednak przez bardzo długi okres czasu stanowił ich doskonałe uzupełnienie. Przez lata spychany na margines swojej partii, w końcu dostąpił zaszczytu miejsca na podium. Jednak nie od dzisiaj widać, że ten kapitan doskonale zdaje sobie sprawę, iż okręt tonie i trzeba wybierać - albo okręt i załoga - albo kapitan. Stanął więc przed swoją załogą i obnażył rzeczywistość, której Platforma Obywatelska od lat zdaje się nie dostrzegać. W swej płomiennej mowie wskazał pychę i obłudę partii politycznych, zmianę pokoleniową, irracjonalność dzisiejszego systemu, kompletne dno intelektualne, zmienione reguły gry, a przede wszystkim skały naprzeciw którym płynie ten okręt. Grzegorz Schetyna jest tym tzw. kierowcą imprezy, który po ostrej libacji alkoholowej pozostaje jedynym trzeźwym na placu boju wśród mamroczących i turlających się imprezowiczów.

Pierwszy Paradox Schetyny, niczym z polskiego placu budowy, polega na tym, że szef opier....la załogę - a robotnicy się cieszą nie rozumiejąc, że to nie jest komplement. W tle majaczą gruzy niedoszłej konstrukcji.Ta cała płomienna mowa, z fajnym kumplem, trochę takim gawędziarzem, miała wyglądać przecież zupełnie inaczej. Jednakże warunki w partii są takie, że nie można nikogo na poważnie opier...lić, bo przy następnym kongresie - samemu można z ławy wylecieć.

Drugi Paradox Schetyny polega na tym, że z jednej strony widzi on, iż scena polityczna ma lukę w postaci braku lewicy, ale z drugiej strony - ma świadomość, że tej luki nie da się zastąpić Platformą Obywatelską. Konserwatywny PIS jest lewicowy do granic możliwości. Jakimi to obietnicami PO miałaby "przebić ofertę" ? Zasiłki 1000zł na każde dziecko zamiast 500zł ? Zamiast darmowych leków dla seniorów - darmowe obiady i wczasy ? Paradox polega na tym, że w te socjalne obietnice ani nikt nie uwierzy, ani tym bardziej nie będzie w stanie ich zrealizować. Wyborcy zbyt dobrze pamiętają zmianę wieku emerytalnego oraz posłanie 6 latków do szkól, by uwierzyć w nagły zwrot w kierunku państwa opiekuńczego. Jeszcze trudniej wygląda wyjście w kierunku liberalizacji życia społecznego - ponowne odgrzanie starych tematów, takich jak związki partnerskie, in-vitro, aborcja. PO ma już świadomość, że im bardziej krąży wokół tych tematów - tym bardziej spada jej popularność. Stawianie się w pozycji gardy naprzeciw takich nowych tworów jak ZLEW czy RAZEM - narazi PO na śmieszność i wysadzi z Sejmu jeszcze szybciej niż babcinia polityka Ewy Kopacz.

Drugi Paradox Schetyny polega również na tym, że Grzegorz precyzyjnie dostrzega, że ani Platforma Obywatelska ani tym bardziej lewica - już się dobrze w nowych czasach nie sprzeda. Nie jest pierwszym, który dostrzega potrzebę utworzenia Partii Centrum - lecz teraz puścimy tylko do oczko i resztę zostawimy na potem - z nowego układu sił wyraźnie nie jest zadowolony również Generał. Ludzi wolnych na rynku nie brakuje, a ostatnimi czasy były szef UOP - Bartłomiej Sienkiewicz - nie za bardzo ma się gdzie podziać. Marek w Narodowym Banku Polskim oraz Jurek w Radzie Polityki Pieniężnej też szybko zorientowali się, że kwity na Maliniaka nie wystarczą już na długo i bacznie przyglądają się kalendarzowi wizyt zagranicznych tego Ukraińca, gdy w tle coraz głośniej słychać dźwięk ostrzonych przez Ziobrzystów noży. Przy tym wszystkim nie milknie również telefon od Alexandra, który dobrze wie, że zanim też już chodzi coraz większy cień, a sprawa domniemanej willi i innych absurdów - będzie ponownie rozgrzebana.

Trzeci Paradox Schetyny polega na tym, że słusznie widzi on możliwość przedterminowych wyborów, lecz jednocześnie dostrzega, że PIS może je wygrać z jeszcze większym poparciem społecznym. Jak zatem walczyć z przeciwnikiem politycznym, który zaatakowany jeszcze bardziej mobilizuje elektorat ? Jaki jest sens tych wszystkich akcji z KOD, jeżeli przedterminowe wybory w ostatecznej rozgrywce wzmacniają partię rządzącą a nie osłabiają ? Cała ironia polega na tym, że im dłużej PIS rządzi - tym bardziej sam się pogrąża, ale im bardziej im się w tym rządzeniu przeszkadza - tym bardziej się umacnia. Ludzie nie wierzą w szczerość intencji dłużników nie płacących alimentów na własne dzieci, wymachujących flagami homoseksualnej propagandy. Jeśli ktoś nie potrafi zapewnić bytu swoim własnym dzieciom - tym bardziej nie powinien brać się za politykę i władzę nad innymi.

Trzeci Paradox Schetyny polega zatem na tym, że im bardziej Platforma Obywatelska się stara - tym bardziej traci na poparciu społecznym.

Czwarty Paradox Schetyny to percepcja w nowej rzeczywistości. Skończyło się liczenie łapek na komisjach, kurtuazja w korytarzach i "nóżka na nóżce" przy kawie. Prawo i Sprawiedliwość jest teraz twardym graczem z solidnym zapleczem > Made in USA <. Do rozegrania są na stole teraz poważne interesy geopolityczne - ropa, gaz, zarżnięcie UE, odrąbanie połowy Rosji, zduszenie Niemiec w Islamie, i ustanowienie monopolu na energetyce. Polska gra tutaj rolę junior partnera, za którym stoi Wielki Brat i daje zielone światło na wszystko. Jarosław Kaczyński nie ma przed sobą 10 lat na rozegranie partii szachów, która ma być uwieńczeniem jego życia. Rozjedzie każdego jak walec, bo czym go może PO postraszyć ? Procesem politycznym za 10 lat ? Jak będzie taka konieczność, to PIS będzie wsadzać Platformersów na wieczność do więzienia za nierozliczone zegarki w PIT'ach.

Czwarty Paradox Schetyny polega na tym, że jako jeden z niewielu w Platformie Obywatelskiej - widzi to i rozumie, że należy przejść od pieszczenia się do "real politik". Problem tylko polega na tym, że nie ma w tej ekipie komu założyć rękawice. Bo niby komu ? Babci Ewie, co chciała się z dziećmi przed zielonymi ludzikami po domkach chować ? Julce, która na widok Kamińskiego robi maślane oczka i puszy się jak marcowa kotka ? Stara gwardia poszła na europejską emeryturę, a młodzi gniewni "mają na platformę wyjeb... ne". Dobrze - już było.

Był zatem czas kiedy Grzegorz Schetyna z politowaniem patrzył w kierunku swoich kolegów na sejmowych schodach. Przyszedł potem czas, gdy uświadomił sobie, że ta groteska to nie był taki jednorazowy wygłup, tylko obraz rozpaczy i bezradności, który był dopiero wstępem do późniejszej histerii. Gdy PO strzeliło focha - Rysiu Petru podwinął rękawy i wziął się do roboty. Chłopak ma ikrę i garnie się do pracy, a w platformie - zostały już same stare, leniwe lamusy.

Piąty Paradox Schetyny polega na tym, że mówi on o Platformie Obywatelskiej, jak o całości której już nie ma. Platforma Obywatelska podzieliła się na cztery partie. Pierwsza platforma to Dream Team Donalda Tuska, który machnął ręką na ten cały burdel i zwinął się do Brukseli. Druga platforma to Nowoczesna, gdzie w Komitecie Sterującym zasiadają takie osobistości jak Leszek Balcerowicz.Trzecia platforma to seniorzy z obozu Prezydenta Bronisława Komorowskiego, którzy cenią sobie przede wszystkim święty spokój. Na czwartej platformie zostali sami idioci, którzy byli zbyt głupi, żeby załapać się gdzieś indziej. Przysłowiowe przygłupy, których wódz sprzedał za paczkę papierosów.

A przepraszam... Radek mówił u Sowy, że to jednak były hawajskie cygara.

Piąty Paradox Schetyny polega bowiem na tym, że został on kierownikiem wysypiska, z którego wszystko co było do wyniesienia - już wyniesiono. Na placu boju pozostało kilku przygłupów mrugających oczkami - jak myśmy przyszli, to tak już było.

Szósty Paradox Schetyny polega na tym, że ciśnienie tak wysoko urosło, że chciałoby się tutaj zrobić drugi Majdan, tylko nie za bardzo wiadomo z kim i przeciwko czemu. Ludzie chcą zmiany i chcą żeby krew się lała. O ile łatwo jest przywieźć ludzi do stolicy, żeby sobie trochę poskakali i pokrzyczeli - o tyle trudno w ten sposób wymusić jakieś zmiany. PIS się nie ugnie. Mogą wyprowadzić swój własny kordon sanitarny, ale nawet na to nie ma potrzeby. W najbliższym czasie z duża pompą będą organizowane Dni Mlodzieży, które przykryją wszystkie Majdany. Zaraz potem będzie szczyt NATO w Warszawie.

My chcemy tutaj ściągnąć wiernych z całego świata, a zaraz potem ściągnąć wojsko z całego świata. Rozwalanie sceny politycznej na ulicy w takich okolicznościach to nic innego jak uderzenie w polską rację stanu. Najgorsze, co nas może w tej chwili spotkać, to odwołanie lub zakłócenie jednej z tych dwóch krytycznych imprez. Szósty Paradox Schetyny polega bowiem na tym, że on bardzo dobrze o tym wie.

Siódmy Paradox Schetyny polega na tym, że Grzegorz widzi, iż przegrywa z młodym pokoleniem i mediami społecznościowymi. Jednocześnie dostrzega, że wokół nie ma po prostu ludzi, którzy rozumieliby, o czym on do cholery mówi. Im bardziej partia o młodych ludzi się stara - tym bardziej staje się Platformą Obciachu. Nie dlatego, że w ogóle to robi, lecz ze względu na sposób w jaki to robi. W całej Platformie Obywatelskiej nie ma ani jednego człowieka, który cieszyłby się powszechną sympatią wśród ludzi w wieku 20-30 lat. No może poza samym "mistrzem wiejskiej intrygi", czyli Grzesiem z uśmiechniętą czupryną. Przez ostatnie 8 lat partia w ogóle nie liczyła się opinią publiczną i dzisiaj już ten okręt poza horyzont odpłynął. Siódmy Paradox Schetyny polega na tym, że ciągłość pokoleniowa została w Platformie Obywatelskiej przerwana. Nie ma niczego, co platforma mogłaby zaoferować ludziom młodym - nie ma niczego, czego ludzie młodzi chcieliby od platformy. Nowe pokolenie, żyje w świecie, do którego PO nie ma już dostępu.

Ósmy Paradox Schetyny to Jarosław Kaczyński wcale nie jest szczodrotliwy. Nie będzie już innych komisji niż komisje narodowe, mediów innych niż media narodowe, banków inne niż banki narodowe. Grzegorz Schetyna słusznie dostrzega, że doszliśmy do czerwonej linii, za która nie ma już Polski jaką do tej pory znacie. Paradox polega na tym, że PIS przez tą linię przebiegł, a PO stoi i protestuje, że to nie jest uczciwe. Nie da się w sposób demokratyczny odebrać władzy autorytarnej, ponieważ w ustroju autorytarnym nie istnieją już mechanizmy, na które powołuje się stara władza.

Teraz trzeba wstać i głośno powiedzieć : demokracja, już była. Pozostała - polityka.

Dziewiąty Paradox Schetyny polega na tym, że zarówno on, jak i jego otoczenie - oczekuje czegoś innego. Lider do partii krzyczy : "Bierzemy się do roboty ! Odbierzemy władzę ! Weźmiemy się za tą hołotę !". A partia do Grzegorza krzyczy : "Grzesiu ! Bierz ! Idziesz ! ". Tu nie ma wojowników, tu są tłuste koty i im bardziej Grzegorz Schetyna będzie próbował kreować się na twardziela, tym bardziej kompromitujące będzie jego zderzenie z Jarosławem Kaczyńskim. Ów bowiem, nie toleruje pół-środków i gotów jest sięgnąć po chwyty, jakie się w tej wsi sołtysowi jeszcze nie śniły.

Dziesiąty Paradox Schetyny polega na tym, że czasem trzeba po prostu jeb...ąć drzwiami i zgasić światło. Im szybciej tym lepiej ! I chyba dopiero teraz, Grzesiu zrozumiał, dlaczego przed nim nagle przyjaciele i kontrkandydaci ustąpili. Chciałbym zobaczyć minę, gdy Grzesiu zrozumie, że wdepnął na minę.

Ktoś bowiem, na końcu - będzie za ten cały burdel winny.

- Jarosław Narymunt Rożyński